Sto pięćdziesiąt kilo cz. 2 • Otyłość Kraków - leczenie otyłości - Warszawa

Sto pięćdziesiąt kilo cz. 2

Ponadto doświadczenia ostatnich lat dostarczyły mi tak bogatych i intensywnych wrażeń, że wreszcie zmęczyło mnie odgrywanie roli zepsutego dziecka, które dostaje wszystko, czego tylko mu się zachce.

Zacząłem powoli odczuwać nadwagę jako swojego rodzaju kalectwo, tym bardziej gdy dotarło do mnie, że Dominique wstydzi się żyć z człowiekiem, który wygląda na dziesięć lat więcej, niż rzeczywiście ma, i który – muszę przyznać – nie bardzo przypomina mężczyznę, który niegdyś ją oczarował.

Za każdym razem gdy wracałem z tournée, była zaskoczona widokiem mojego brzucha i prosiła, żebym przestał być tak łapczywy. Moje zdjęcia w gazetach napawały ją smutkiem, zwłaszcza to w stroju kąpielowym, gdy wylegiwałem się na brzegu basenu, a moja pierś bezwstydnie zwisała na okrągłym jak kula brzuchu. Człowiek przyzwyczaja się wprawdzie do ludzi, których wadzi codziennie. Ja przyzwyczaiłem się do jej narzekań, ale ona nie patrzyła na mnie w ten sam sposób, co kiedyś. Muszę również przyznać, że jeśli chodzi o seks, nie było we mnie ani gibkości, ani wytrzymałości, nie mówiąc już o różnicy w wadze między nami. Jej skutki łatwo można było sobie wyobrazić.

Sądziła prawdopodobnie, że jeśli ucieknie się do ostatecznych środków, to będzie w stanie mną wstrząsnąć. Zapowiedziała, że jeśli nie schudnę, to mnie zostawi. Chcąc ją udobruchać i zadowolić zdecydowałem się uczcić jej urodziny wielkim przyjęciem, zgodnie z najlepszą hollywoodzką tradycją. Miał to być bal przebierańców w stylu „Opowieści tysiąca i jednej nocy”. Wysłałem 150 zaproszeń, każde z nich w fiołkoworóżowym pozłacanym pudełku, które po otwarciu wydzielało słodki zapach perfum Guerlain Shalimar, a do tego zawierało rzadkie kamienie. Wielki jak stół tort, wart trzy tysiące dolarów, miał być w kształcie orientalnego pałacu. Ogród miała otaczać zasłona z tiulu, a nad basenem gdzie pływałyby łabędzie, miał być zbudowany most. O północy, gdy czterdziestoosobowa orkiestra zagra „Sto lal”, tysiące spadających gardenii dodałyby blasku tej scenerii. Mieli nas obsługiwać półnadzy aktorzy, a Dominique krążyłaby w asyście dwóch czarnoskórych młodzieńców, nieustannie wachlujących ją strusimi piórami.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>