Opowieści tysiąca i jednej nocy • Otyłość Kraków - leczenie otyłości - Warszawa

Opowieści tysiąca i jednej nocy

W 1974 roku zapragnęliśmy mieć własny dom, który jednocześnie byłby pałacem. W związku z tym kupiliśmy dom w Maisons-Laffitte, jakieś trzydzieści kilometrów od Paryża. Od samego początku ogromnie mi się podobał, miał swego ducha. Postanowiliśmy urządzić go po swojemu, tak, by widać było, że w nim mieszkamy. Miałem tak szalone projekty i marzenia, że Dominique często musiała powstrzymywać moje zapędy. Uważałem, że nic nie jest zbyt piękne, aby uświetnić miejsce przeżycia naszego romansu. Często, muszę przyznać, przekraczałem granicę dobrego smaku. Pewnego razu chciałem zrobić niespodziankę mojej żonie i oświetlić cały ogród. Rosły w nim ponad stuletnie drzewa, był pełen antycznych rzeźb i kolumn stojących wśród krzewów, pięknych klombów kwiatowych, które zmieniały się stosownie do pory roku i wydawały najsłodsze z możliwych zapachów. Zamówiłem więc mnóstwo reflektorów i w rezultacie musiałem umieścić po pięć na każdym drzewie. Gdy włączyliśmy je wszystkie tego wieczoru, wybuchnęliśmy głośnym śmiechem, można było pomyśleć, że jesteśmy w Wersalu… Było jasno jak w biały dzień! No ale skoro już były, jakkolwiek by wyglądały, postanowiliśmy ich nie zdejmować i ilekroć wydawaliśmy przyjęcie w ogrodzie, zamieniał się on w widowisko „Światło i dźwięk”. Ostatecznie oświetlenie przydało się nam przy kręceniu kilku filmów.

Dom wkrótce stał się scenerią odgrywanych przez nas „Opowieści tysiąca i jednej nocy”. Sypialnia była polakiero- wana na czarno. Stało w niej wielkie niczym tor wyścigowy łoże, w którym można się było zanurzyć wchodząc po dwóch stopniach. Oczywiście łoże miało baldachim z antycznej koronki, robiony na nasze specjalne zamówienie, ponieważ sam Ludwik XV nie sypiał w łożu o tak królewskich wymiarach… Główna łazienka była urządzona na wzór rzymski, z marmurową podłogą, kolumnami, okrągłą wanną i pozłacanymi kurkami. Mieliśmy przeogromny hall wejściowy wyłożony czarno-białymi marmurowymi płytkami oraz ogromną klatkę schodową. Trzeba było zburzyć dwie ściany, aby ją zbudować. Wzdłuż jej ścian umieściliśmy ukośnie ścięte lustra z moim monogramem. Dekorację hallu stanowił wielki kryształowy żyrandol, który przed transportem z Londynu rozebrano na części. Złożenie ich z powrotem zajęło Dominique dwa tygodnie, po czym musieliśmy wydać majątek, aby sztab specjalistów przymocował go do sufitu. Niedługo potem odkryliśmy taki sam żyrandol w sklepie w Paryżu, gotowy do zamocowania, za połowę ceny, jaką w rezultacie kosztował nasz. Dominique mało nie oszalała.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>