Chudy jak patyk • Otyłość Kraków - leczenie otyłości - Warszawa

Chudy jak patyk

Może wyda się to dziwne, ale do czwartego roku życia wyglądałem raczej na dziecko głodujące lub niedożywione niż na kogoś, kto może mieć w przyszłości kłopoty z nadwagą. Uparcie odmawiałem jedzenia, co doprowadzało moją matkę do desperacji. Ścigała mnie całymi dniami błagając, bym zjadł kolejną miseczkę ryżu bądź marmolady. Cierpiałem wówczas na chroniczną dyzentcrię pozbawiającą mój organizm każdego stałego pożywienia, które udało się matce, dzięki jej doświadczeniu i cierpliwości, we mnie wmusić. Do dziś pamiętam obrzydzenie już na sam widok tradycyjnej potrawy – fasolki w sosie, którą Arabowie uważali za najlepszy środek na biegunkę. W końcu jednak nieustanne wysiłki mojej matki i pewnego szwajcarskiego doktora uratowały mi życie. Zacny dr Gordon uznał, iż cierpię na poważne zapalenie migdałków, a najlepszym rozwiązaniem będzie ich szybkie usunięcie, jako że drobnoustroje przedostają się z nich do przewodu pokarmowego, zakłócając normalne funkcjonowanie, a w ślad za tym pozbawiając mnie apetytu.

Gdy źródło infekcji zostało usunięte, odkryłem przyjemność jedzenia, smakowania i komfort, jaki daje poczucie sytości. A może było tak, ponieważ chciałem „nadrobić7′ pierwsze cztery lata niedoli i cierpienia, no i że mój żołądek przestał się w końcu buntować? W ciągu dwóch miesięcy przybyło mi 4,5 kg. Odnalazłem swoje miejsce w życiu. Widocznie było mi to pisane. Do dziś jestem jednak przekonany, że dziecięca choroba miała wpływ na mój późniejszy stosunek do jedzenia.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>