10 września 2017 • Otyłość Kraków - leczenie otyłości - Warszawa

Daily Archives 10 września 2017

„Znać bogatego po brzuchu jego”

Wyrosłem w Aleksandrii, gdzie moja rodzina żyła zgodnie z arabskim przysłowiem: „Znać bogatego po brzuchu jego”. Moja matka i babcia Eleni przyrządzały wszystkie greckie smakołyki w „stylu egipskim”, czyli jeszcze bardziej tłusto, ciężko i pikantnie. Jadaliśmy pieczone jagnięta, moussakę (potrawa z mielonego mięsa, bakłażanów i cebuli), ciasto ptysiowe z serem, główne dania z sosem, pomidorami i faszerowanymi ogórkami, mnóstwo potraw smażonych przez moją matkę na gęsim tłuszczu, wszelkiego rodzaju wschodnie ciasta z miodem, migdałami, orzechami, suszonymi owocami, jak również francuskie ciasta z kremem, tarty i słodkie suflety. Pochłaniałem to wszystko łakomie. Pamiętam, jak napady głodu trzymały mnie godzinami w kuchni przy lodówce, podczas gdy moja matka, ciotka i babka przygotowywały posiłki. Moim jedynym celem przebywania tam z nimi było podkradanie co lepszych kąsków pod pretekstem pomagania w kuchni. W krajach Wschodu kobiety używają karmelu w soku cytrynowym do usuwania nadmiernego owłosienia. Kiedy matka przygotowywała taką miksturę, z poczuciem winy wchodziłem do kuchni, by uszczknąć nieco z tego „specjału”. Oczywiście zanim matka zdążyła go użyć. Poza tym nigdy nie byłem wielbicielem słodyczy. Oczywiście nadal cieszy mnie wszelkie jedzenie. Wolę baklawę niż mtłle-feuilles, ale nigdy nie wyruszyłbym na poszukiwanie jej w środku nocy. Natomiast jeśli chodzi o wielki udziec jagnięcy nie zawahałbym się ani chwili. Nie jestem w stanie żyć bez mięsa. Moje zęby są ostro zakończone jak kły. Jestem jednym z niewielu Greków lubiących surowe mięso. W krajach Wschodu mięso zwykle poddaje się długiej obróbce termicznej, prawdopodobnie z obawy przed zarazkami.

więcej